|
Michał Poła
|
Blog > Komentarze do wpisu
Diabeł tkwi w szczegółachNie jest ciekawie w obszarze małych przedsiębiorstw w Stanach Zjednoczonych. To kolejny argument, że w 2010 roku ożywienie będzie raczej anemiczne.
Każdy ekonomista wie, a większość z nas choć intuicyjnie czuje, że rdzeniem gospodarki jest najdrobniejsza sfera przedsiębiorstw. W Stanach Zjednoczonych 50 proc. zatrudnienia dotyczy firm zatrudniających mniej niż 500 osób. Jeżeli dziś bardzo zapatrzeni jesteśmy w wyniki największych giełdowych spółek i szacujemy, jaki sygnał zostanie wyemitowany za Atlantykiem, możemy łatwo nas ominąć kilka cennych informacji, które sugerują zachowanie jeszcze większej czujności. Oczywiście nie trzeba nikogo uświadamiać, że światowa gospodarka nadal w zdecydowanej mierze kształtuje się pod wpływem siły amerykańskiej ekonomii, dlatego nadal warto grzebać w danych, które obrazują tamtejsze procesy. Nie jest niestety wesoło, co oczywiście nie przesądza, że tamtejsza gospodarka raz jeszcze zanurkuje w recesję (z dość dużym prawdopodobieństwem jedna recesja się już zakończyła wraz z III kwartałem br. o czym NBER może poinformować pod koniec roku). Sygnalizowałem na początku, jak ważny dla gospodarki jest segment małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz powiem wprost: tam (w obszarze MSP w Stanach) kryzys jeszcze się nie skończył, o czym co chwila ktoś postanawia przypomnieć – m.in. Peter. S. Goodman z New York Times: http://www.nytimes.com/2009/10/13/business/smallbusiness/13lending.html?_r=1 Zwraca na siebie tam uwagę jeden fragment: „For many smaller companies, too, borrowing remains tough. Some 14 percent of small businesses found loans harder to secure in August than in July, according to the most recent survey by the National Federation of Independent Business. Among companies borrowing regularly, less than one-third reported that all their credit needs were being met.” Jeżeli otrzymujemy informacje, że sytuacja na rynkach kredytowych się poprawia, to niekoniecznie dotyczy to wszystkich przedsiębiorstw. Postanowiłem bardziej przyjrzeć się publikacji, na którą powołuje się autor. Warto się z nią zapoznać: http://www.nfib.com/Portals/0/PDF/sbet/SBET200910.pdf Dla Czytelników z deficytem wolnego czasu prezentuję najistotniejszą tabelę, która prezentuje indeks optymizmu dla segmentu MSP:
Proponuję zwrócić uwagę na styczeń 2009. Wówczas Indeks Optymizmu wyniósł 84,1 pkt. ISM w przemyśle (który raczej utożsamiany jest z największymi przedsiębiorstwami miał wówczas 35,6 pkt. ISM w sferze usług (oficjalnie ISM poza sektorem wytwórczym) wynosił wówczas 42,9 pkt. We wrześniu br. Indeks Optymizmu wynosił 88,8 pkt., ISM w przemyśle 52,6, ISM w usługach 50,9 pkt. Może lepiej w ujęciu względnym: ISM w przemyśle wzrósł w okresie styczeń-wrzesień o 48 proc. ISM w usługach wzrósł w tym czasie o 19 proc., Natomiast nastroje w obszarze mniejszych przedsiębiorstw wzrosły jedynie o 6 proc. Wnioski z tego przekładają się na większe prawdopodobieństwo, że w 2010 r. ożywienie w Stanach Zjednoczonych będzie anemiczne. Będą problemy z ponownym zatrudnianiem ludzi, którzy już pracę stracili. Wielu zresztą opuszcza zasoby siły roboczej – po prostu nie szuka już zatrudnienia, bo jest tak kiepsko. Dlatego też oficjalna stopa bezrobocia wynosi 9,8 proc. a nie 17 proc. jak wynika to z analizy szerszego spektrum (uwzględniającego osoby, które nie widzą szans na zatrudnienie, pracują dorywczo a wykazują chęć podjęcia pracy w pełnym etacie itp.). Można oczekiwać, że prezydent Obama wyjdzie z kolejnym fiskalnym planem zasilania gospodarki (9,9 proc. deficytu względem PKB, to jeszcze nie 13 proc., na które się szykowano, co może skłonić do podania kolejnego zastrzyku). W pierwszej fazie może być on skupiony na rynku pracy właśnie. Nadal jednak to nie to, co może mnie przekonać, że odbicie PKB będzie imponujące. Tylko konsument (przez pryzmat jego wydatków) może pobudzić taki wzrost, jednak najpierw musi on przestać bać się o swoją przyszłość… niedziela, 18 października 2009, michal.pola
Komentarze
gastek
2009/10/25 23:27:37
ozywienie na bazie deficytu budzetowego finansowanego z kolej przez FED nie bedzie prawdziwym uzywieniem. Rzad ani FED nie beda mogli zmienic tej polityki bo znowu zabraknie im tego popytu a kontynuacja tej polityki moze przyniesc wylacznie inflacje. Ameryka powinna uzupelnic swoj popyt exportem i wiecej oszczedzac czyli zamienic sie rolami z Chinami ale taki scenariusz to juz zupelna fantazja.
2009/10/26 07:42:49
W kwestii sytuacji i nastrojow przedsiebiorcow w USA chcialbym polecic ponizszy artykul:
forsal.pl/artykuly/364394,slaby_dolar_cieszy_amerykanskich_eksporterow.html |